Wierzycie w Boga i życie po śmierci?

Stringer 16.11.2014

Post się przydał? Oceń go proszę:
/5,
  1. Dorzucę jeszcze pare fajnych pozycji

    Trzy filary Zen - Philip Kapleau
    Milczenie Kwiatu, Eseje Zen - Opat Zenkei Shibayama
    Dalajlama Autobiografia duchowa
    Oko nigdy nie śpi - Dennis Genpo Merzel
     
    • Lubie to x 1
  2. Nie wierze
     
  3. Szalony Alchemik

    Szalony Alchemik Zagubiony

    każdy w coś wierzy, zastanów się
     
  4. MrUk

    MrUk Użytkownik

    Czytajcie grzesznicy !!!:d

    NIE wiem czy czytaliscie ale jesli nie to goraco polecam :D Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
    - Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
    - Tak, panie profesorze.
    - Czyli wierzysz w Boga.
    - Oczywiście.
    - Czy Bóg jest dobry?
    - Naturalnie, że jest dobry.
    - A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
    - Tak.
    - A Ty - jesteś dobry czy zły?
    - Według Biblii jestem zły.
    Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości
    - Ach tak, Biblia!
    A po chwili zastanowienia dodaje:
    - Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą I cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
    - Oczywiście, panie profesorze.
    - Więc jesteś dobry...!
    - Myślę, że nie można tego tak ująć.
    - Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
    Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej
    - Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?
    Student nadal milczy, więc profesor dodaje
    - Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?
    Aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
    - Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
    - No tak... jest dobry.
    - A czy szatan jest dobry?
    Bez chwili wahania student odpowiada
    - Nie.
    - A od kogo pochodzi szatan?
    Student aż drgnął:
    - Od Boga.
    - No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu - czy na świecie istnieje zło?
    - Istnieje panie profesorze ...
    - Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
    - Prawda.
    - Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.
    Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
    - A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
    Student drżącym głosem odpowiada
    - Występują.
    - A kto je stworzył?
    W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie
    - Kto je stworzył?
    Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
    - Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby
    - Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?
    Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
    - Tak panie profesorze, wierzę.
    Starszy człowiek zwraca się do studenta:
    - W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
    - Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
    - Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
    - Nie panie profesorze..
    - A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
    - Nie panie profesorze.. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
    - I nadal w Niego wierzysz?
    - Tak.
    - Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu?
    - Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.
    - Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
    Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
    - Panie profesorze - czy istnieje coś takiego jak ciepło?
    - Tak.
    - A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
    - Tak, synu, zimno również istnieje.
    - Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
    Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
    Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
    - Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
    W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
    - A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
    - Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
    - Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
    Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
    - Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
    - Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
    Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
    - Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
    - Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia student
    - twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że
    śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć Czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
    - Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
    - A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
    Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
    - Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych I nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
    W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
    - Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student rozgląda się po sali
    - Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
    Audytorium wybucha śmiechem.
    - Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
    W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
    - Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
    - A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
    Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi
    - Oczywiście że istnieje.Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy
    obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
    Na to student odpowiada:
    - Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się wmomencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.
    Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

    Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę zatytułowaną "Bóg a nauka" w roku 192
     
    • Lubie to x 3
  5. Bardzo, bardzo mądry tekst:

    --- Dodano ---

    Witam
    Bardzo się cieszę, że temat religii znalazł się na tym forum i można o tych sprawach tutaj podyskutować. Mogę pisać w tym temacie w nieskończoność bo temat ten tak samo jak Bóg jest nieskończony. Jeśli chodzi o mnie to wychowywałem się w katolickiej rodzinie, która trzymając się tradycji przeciągła mnie przez szereg sakramentów katolickich jak chrzest, komunia, bierzmowanie. Moja matka pochodzi ze wsi gdzie wiadomo, wiara była bardzo wpajana ludowi by zastraszony lud dawał się łatwo wykorzystywać lokalnemu proboszczowi tak zresztą jest po dzień dzisiejszy w małych wiejskich miejscowościach. Mój ojciec jednak pochodził z miasta i zawsze był negatywnie nastawiony do kościoła co chyba wyciągnął od swego ojca, bo dziadek też z kościołem nigdy się nie kumał :) Tak więc nie potrafiąc znaleść i zrozumieć wytłumaczenia historyjek związanych z religią jak, Maryja dziewica urodziła syna, jakieś płonące rozmawiające na pustyni krzaki, czy nawet samo zmartwychwstanie odbierane jak zabili go i uciekł, spowodowało, że całkowicie odwróciłem się od kościoła ale zawsze powtarzałem że jestem katolikiem wierzącym ale nie praktykującym. W między czasie ożeniłem się oczywiście tylko cywilnie bez ślubu kościelnego, bo po co mi szopka w kościele jak Bóg doskonale wszystko o mnie wie. Tak sobie żyłem do końca 2014 roku kiedy na urlopie zainteresowałem się tematem perpettummobile i zacząłem przeglądać internet w poszukiwaniu rozwiązań na zbudowanie maszyny która mogła by generować energię elektryczną sama z siebie. To nakierowało mnie na tematy energii magnesów i innych związanych z piramidami itd. W krótkim czasie pochłonąłem bardzo dużą ilość wiedzy i świadomości. Dodatkowo, tak się życie potoczyło iż nawiązałem kontakt z moim nauczycielem od spraw sztuk walki, który 10 lat wcześniej zaznajamiał nas z tematyką energii Chi, telepatii, telekinezy itp. Szybko doszło do spotkania po latach a podczas tego spotkania oczywiście do dyskusji na te wszystkie tematy które mnie oświeciły i wybudziły z mojego dotychczasowego życia w matriksie społeczeństwa. Szybko weszliśmy na rozmowy o Bogu, a jak mowa o Bogu to przede wszystkim analiza książki "Rozmowy z Bogiem" Neale Donald Walsch. Nauczyciel powiedział, że od kiedy zrozumiał tą książkę i nauczył się rozmawiać z Bogiem, jego życie zaczęło toczyć się dokładnie tak jak sobie je wyobrażał. I tak stał się prezesem i właścicielem kilku poważnych firm w Polsce. Od razu zakupiłem wszystkie dostępne tomy tej książki i przystąpiłem do czytania. Dziś mija ok rok od tamtej chwili, od chwili kiedy zacząłem rozmawiać z Bogiem i chodź w moim życiu nadal jest mnóstwo chaosu, który jest wprowadzany przez styl życia nowoczesnego społeczeństwa, to diametralnie się zmieniło a ja razem z nim. Ludzie nie mogą uwierzyć jak wiele się zmieniłem w tym okresie. Przez ok 10 lat moim pragnieniem było prowadzenie biznesu, i ciągle było tylko pragnieniem ponieważ nie słuchałem Boga czyli siebie tylko żyłem problemami i światami innych ludzi. Jak tylko zacząłem słuchać siebie i wyzbyłem się strachu stałem się założycielem i wspólnikiem firmy, która co prawda jeszcze nie jest znana, ale głęboko wierzę, że kierując się nadal głosem intuicji, moje wieloletnie niezrealizowane marzenia w końcu się zmaterializują, bo wszystko jest na dobrej drodze.

    Podsumowując w skrócie Nie tyle że wierzę ale po prostu wiem, że Bóg istnieje. Bóg to nie postać, Bóg to energia, wszystko to co jest i to czego nie ma. Cały wszechświat, cała ciemna materia, wszystkie dźwięki wszechświata, światło, grawitacja, magnetyzm i setki innych rodzajów energii jak zapachy, powietrze, ciecz i w końcu bardzo skoncentrowana energia zwana ciałem stałym jak nasze ciała ludzkie, cała planeta i wszystko co znajduje się w wszechświecie to wszystko jest tylko energią w różnej postaci. Cała ta energia jest ciałem Boga a kieruje nim energia świadomości, którą my również jesteśmy. My jako ludzie jesteśmy nie tylko ciałem fizycznym, ale przede wszystkim świadomością. I właśnie ta nasz indywidualna świadomość jest cząstką całości świadomości zwanej Bogiem. Dlatego właśnie śpiewano w Hip Hopie, "Ty też jesteś Bogiem.." Bo wszyscy jesteśmy Bogami i mamy zdolność Bożą tj. tworzenia tej iluzji jaką jest świat w którym żyjemy fizycznie, on nie jest prawdziwy, on jest taki jak go tworzy zbiorowa świadomość. Bardzo ciężko to zrozumieć, ale jak już ktoś to poczuje to nie ma odwrotu, staje się oświecony i przepełniony Bogiem.

    Myślę, że bardziej skrótowo nie da się przedstawić moich doświadczeń z Bogiem wiarą i wiedzą. Każdy może wierzyć w Boga jakiego chce lub nie wierzyć, jego sprawa bo każdy z nas ma wolną wolę a podział jest tylko po to by móc wzajemnie doświadczać siebie i emocji występujących w tym świecie iluzji. Czym by była radość gdybyś nie wiedział co to jest cierpienie! czym by była życzliwość gdybyś nie wiedział co to jest chamstwo! itd. Pozdrawiam i zachęcam do dyskusji w tym temacie.
     
Post się przydał? Oceń go proszę:
/5,
Loading...
Loading...