1. Czy nowe forum Ci się podoba?

    Chętnie wysłuchamy Twoich uwag na temat funkcjonowania nowej odsłony forum. Zapraszamy do tego tematu aby podzielić się z nami swoimi wrażeniami.
    Dismiss Notice

Stracony rower, przypał?

Dyskusja w dziale historie z życia wzięte rozpoczęta przez skyf7y w dniu 15.04.2018

  1. Witam, opisze wam moja najbardziej przypalowa historie. A więc tak, zrobiłem coś głupiego na highu: Wracajac późnym wieczorkiem rowerkiem od kumpla coś mnie podkusiło aby zboczyc sobie z kursu i wrócic naokolo drogami polnymi. Głownie dlatego ze bylem jeszcze najarany i w mocno tripowym nastroju. Więc skrecilem z glownej drogi w droge polna, minołem zabudowania i jechałem dalej w pola. po przejechaniu doslownie 100-200 metrow patrze droga zarosnieta, ni chuju nie przejade. Więc postanowilem sobie chwilke odpoczac bo juz troche wracałem od koleszki i sie zmachałem. Zsiadlem z rowerka, napiłem sie i zajaralem sobie lufke. Mialem juz wracac ale faza na tripa weszla mocniej ;d wiec rozgladam sie, patrze i jest taka ogrodzona polanka, typowy nieuzytek. NIESTETY głupi ja przeszedlem przez siatke jak gdyby nigdy nic i zaczolem "zwiedzac". Chodze sobie cichutko ale same krzaki,trawa, ogolnie nic ciekawego. Stwierdzam ze nic tu po mnie i czas wracac. Aż tu nagle ktoś chodzi z latarka. Upppss przypał murowany, za Chiny nie wiem co robic 100 mysli na sekunde. Ja na czyjejs posesji, w plecaku mam gieta, rower na polnej drodze a tu gościo z latarka, pewnie własciciel (skad on sie wziął wgl!) Mega chujowa sytuacja. Wiem że nie powiniem tam wchodzic i w sumie nie bylo po co, no ale cos mnie podkusilo i tyle :/ A wiec dalej goscio swieci latarka, wie że ktoś tam jest, może mnie usłyszał może mnie widzial jak jechalem rowerem w kierunku gdzie nic nie ma i nikt normalny tam rowerem nie jezdzi. Kombinuje jak stad wyjsc bo nie wiedzialem co mam mówić, jak mnie tu znajdzie. Czy po prostu wstac i krzyknąć "Przepraszam ze Panu wlazlem na działke, juz stad wychodzę i nigdy mnie Pan nie zobaczy". Może bym tak zrobił jakbym nie był najarany i się jakoś dogadał i wyjaśnił sytuacje na spokojnie, ale na fazie i jeszcze mając sztuke przy sobie serio spanikowałem. Przeciez goscio na bank wezwie policje i nawet jak pozbede sie tej sztuki co mam przy sobie to i tak przypal murowany. Serio nie myslałem trzeźwo więc postanowiłem przeczekac. W koncu jak przestaje świecić ta cholerną latarką i idzie pewnie obczajać z drugiej strony, najciszej jak moge ide w strone plotu zeby po prostu wyjsc i spierdolic najadajej stad. Prawie że czołgam się w kierunku tyłu tej działki aby w miare niepostrzezenie stad wyjsc. Dobra, dochodze do plotu i sie wspinam a tu bum, zauwazył mnie, jak przeszechodzilem przez plot. Biegnie do mnie z latarką wiec ja długa przed siebie. Nie było opcjii brac roweru i spierdalac rowerem, Biegłem przed siebie jak najszybciejprzez jakies pola, a za mna ten typ z latarka. nie wiem czy biegl za mna czy tylko swiecil i obserwowal, nie ogladalem sie za siebie tylko biegłem i biegłem. Adrenalina mi skoczyla na maxa i nie wiedzialem co robic. Uciekłem ale rower zostawilem. Teraz jak sobie pomysle to sam nie wiem po jakiego h ja tam wchodzilem, no ale ja tam mam ze po prostu lubie sie włuczyć, głównie po jakiś opuszczonych budynkach, fabrykach itd. Mega chujowa sytuacja, tak wiem, że nie powinienem tam wgl wchodzic bo to jest wtargniecie na prywatny teren itd ale wtedy nie myslalem trzezwo. A do tego ciekawosc. No i oczywiscie stracony rower, pewnie go znalazl , bo ja nie mialem odwagi tam potem wrócic po niego. Musze sie tam jeszcze jakośwybrać cichaczem zobaczyc czy rower dalej tam jest, w co watpie. A Wy jak myślicie? Ogólnie to dobry rowerek był :( Po tym incydencie ochota na jaranie mi odeszla, bo faza na takiej adrenalinie nie jest za przyjemna
     
  2. Evidox

    Evidox Wiedza nadprzyrodzona

    haha ale shizy haha
     
  3. v3nom

    v3nom Weteran

    idź do niego z flaszką i kwiatami dla żony, powiedz że byłeś najebany a nie najarany i przeproś, powiedz że coś ci odjebało a nie chciałeś dać się złapać z obawy o utratę prawa jazdy (za jazdę na rowerze pod wpływem alkoholu traci się prawko)
    kombinuj, jak to nie jest żaden jebany aryjski niemiec to na pewno się dogadacie tylko opuść kark i pierdolnij skruchę, powiedz że musisz odzyskać ten rower i tyle..
    jak typ będzie się stawiał i jak ten szkop będzie robił awanturę to jeśli rower nie jest kradziony i masz na niego papiery to ty nastrasz go psiurami, bo co twój rower robi u niego na posesji ?
    teraz psiarze mogą ci naskoczyć bo jesteś trzeźwy i możesz mieć miliard powodów i pomysłów.
     
  4. Gandalf.

    Gandalf. Expert

    koleś pewnie outa szykuje a Ty mu popsułeś zabawe nieświadomie ;d
    Po co ktoś miałby obgradzac knieje i tam czatować gdzie sam jak piszesz nikt mądry nie zapuszczalby się w to miejsce to po co tam siatka, chyba jako bariera psychiczna według mnie skoro to pustostan/nieuzytek to komu zwierzyna na takowej posesji mogłaby przeszkadzać?
    Lepiej wymyśl sobie zajebiste alibi bo tak serio nie wiesz kto tam był przed tobą i co robił tam rzekomy właściciel
    Może ktoś przed tobą mu wlazl na posesje z uprawa i się facet wkurwil ;d i czatowal poprostu, albo zgłosił i może to pała jakas policyjna z nadwagą była i temu jesteś jeszcze wolny
    Powodów może być wiele, ja tam się nie boję potyczek z ludźmi czy najebany czy spalony ale zawsze mam gaz i kozik wysowany gdyby ktoś okazał się lepszy ode mnie i widziałbym że nie dam rady z typem
     
  5. ja kiedys zjarany poszedlem sie spotkac z mama na miescie zeby mi dala jakies pieniadze na gastro (wtedy jeszcze nieletni) siedziala na lawce ja tylko podszedlem bez slowa ona mi dala pieniadze, powiedzalem " to ja ile" i odszedlem :niewiem: . Do teraz nie wiem co pomyslala ale nie wydaje mi sie zeby sie zorientowala ze cos palilem. Ogolnie mamuske mam na luzie i jest naprawde tolerancyjna w stosunku do mnie (choc kazdy ma swoje granice ;d ) Ahh te czasy kiedy mialem czas do 9...;d:
     
  6. KozaSPolski

    KozaSPolski Autorytet

    Ja to jak pierwszy raz mama zauważyła, że się spaliłem to spytała się czy coś brałem, a ja powiedziałem "No i co", i sobie poszedłem. Powiedziałem to automatycznie i dopiero potem sobie zdałem z tego sprawę. Chciałem się zapaść pod ziemię ale co dziwniejsze mama nawet nie zrobiła awantury. 15 minut później nalałem wody do wanny i wydawało mi się, że korek od wanny (taki czarny z gumy) jest za mały i woda wylatuje, to wyciągam go. Woda odpłynęła, szukam właściwego korka i nie mogę znaleźć to pytam mamy gdzie jest korek trzymając go w ręku, ona poszła do łazienki i mówi, że przecież ten co mam w ręce jest dobry. Włożyłem go z powrotem i powiedziałem "a no rzeczywiście, to wydawało mi się tylko". :sciana:
    Nigdy więcej do tego nie wracaliśmy. Ale niedawno z nią szczerze porozmawiałem i jest ok. :)

    A co do roweru to jak pisał v3nom. Zrób teatrzyk, jesteś aktorem. Może będziecie się obydwoje z tego śmiać. Pamiętaj tylko, że masz szansę na odzyskanie roweru 50/50. Albo go odzyskasz albo nie. A może on go wcale nie wziął i ktoś inny go podwędził? A może nikt go nie podwędził i on tylko tak Tobie powie mając już pieniądze w kieszeni za niego. Po prostu tam wróć, nic złego przecież nie zrobiłeś, z fartem.

    p.s. Też lubię się włóczyć niczym Koziołek Matołek ;d
     
  7. Wielki Zdrowy Topas

    Wielki Zdrowy Topas Wiedza nadprzyrodzona

    A może ta latarka to były oczy jakiegoś kota i zjarany wkręciłeś sobie że Ciebie ktoś ściga ;f

    Zrób tak jak pisał venom. Pomyśl sobie,huj tam raz się żyje,potem będziesz tego żałować że chociaż nie spróbowałeś. Jak okaże się spoko to możesz nawet być szczery i powiedzieć że zjarany zabłądziłeś.
     
  8. Wiadrolistka

    Wiadrolistka Moderator Moderator

    Walcz o swój rower, dobrze Ci tam radzą chłopaki.

    KozaSPolski ale się uśmiałam z tego korka haha

    Ja jak pierwszy raz do domu wróciłam najarana, i po piwku jeszcze, i późno w dodatku hehe, ach te natolatki ;d, no i tak stanęłam przy schodach na piętro, zdejmuje buty, bach mama jak duch z nikąd się pojawia.
    - Piłaś!
    Lekko zirytowana do mnie rzekła.
    - Nie piłam, nic nie brałam, naprawdę.
    - Czego nie brałaś, ja nic nie mówiłam o bramiu, pokaż oczy!
    Teraz już wkurwiona mama rzuca się do mnie córki swojej biednej.
    - Mamo, nie piłam, nie brałam, zimno jest. Idź wyjdź sobie, postój trzy godziny to pogadamy. Dobranoc.
    Nagle jak drugi duch pojawia się ojciec, mama już chciała wyrecytować mi jakieś zgrabne kazanie o nieprzyzwoitości pory, podejrzaności mych oczu, i wątpliwości nieskalanego oddechu, ale ojciec ją ubiegł i powiedział tak:
    - Zostaw ją, nie widzisz, że pijana ;d ;d

    No i poszłam, nigdy do tego nie wracaliśmy ;d ;d
     
  9. v3nom

    v3nom Weteran

    a wracając do humorystycznych przeżyć za małolata na zajebce to kiedyś jak wróciłem późno do domu, gdzieś ok. 22:00 (kiedyś to było późno dla mnie :) ) i będąc najarany jak świnia, nie miałem możliwości nie przejść obok matki bo musiałem trafić do swojego pokoju przechodząc przez pokój starszych. popatrzyła się na mnie ale słowem się nie odezwała chociaż wiedziałem że coś jej tam świta.
    umyłem się szybko i od razu położyłem się spać
    na następny dzień matka mnie woła do kuchni i pyta czy ja wieczorem pijany nie wróciłem do domu
    mówię że nie i że skąd takie podejrzenia, o co jej w ogóle chodzi itd
    a ona odwraca się w do lodówki, otwiera ją a tam pasta do zębów i moja szczoteczka.
    kurtyna..

    do dzisiaj nie pamiętałem dlaczego ją tam umiejscowiłem i po co, skoro zęby myję standardowo - w łazience ;d
    matka już więcej sama nie wypytywała ale kilka lat temu, już jako dorosły człowiek powiedziałem jej.
    odpowiedziała mi że gdy cała ta sytuacja miała miejsce to myślała że pijany jestem bo w jej oczach nie kontaktowałem i w ogóle była na mnie zła ale do chwili, gdy na stare lata jej o tym nie przypomniałem to już tego nie pamiętała :]
    pośmialiśmy się, mamuśka chciała sobie śniadanko zrobić a tam pasta i szczoteczka haha
     

nasiona marihuany, nasiona konopi