1. Czy nowe forum Ci się podoba?

    Chętnie wysłuchamy Twoich uwag na temat funkcjonowania nowej odsłony forum. Zapraszamy do tego tematu aby podzielić się z nami swoimi wrażeniami.
    Dismiss Notice

Jazdy Gandalfa - Grzyby.

Dyskusja w dziale Grzyby rozpoczęta przez Gandalf. w dniu 17.03.2017

  1. Gandalf.

    Gandalf. Expert

    Drodzy Państwo kompletnie nie znalazłem nigdzie żadnej kategorii odnośnie trip reportów po grzybach, tylko znalazłem odnośnie reportów po mj. A przecież nie będę wstawial tego tam gdzie nie tego miejsce. Jeśli istnieje taki dział, to proszę moderacje o pomoc i przeniesienie tam gdzie tego miejsce.

    Ogólnie jestem fanem grzybów i czasem mam fajne jazdy które warto zapisać, nawet dla samego siebie.
    Chcialem u siebie w profilu to pisać ale ograniczenie do 1000 znaków... Winc zakładam temat w którym będę sobie na pamiątkę zapisywał swoje tripy. Bo ostatnio dość często grzybki idą w ruch. A zeszyty gdzie notuje podobne przeżycia zawsze gdzieś pierdolne albo zgubie. A tutaj będę je miał zachomikowane na zawsze.

    Z racji tego, że lubię pisać będę od czasu do czasu notował tutaj swoje raporty tj pisze wyżej (chyba się powtórzylem haha, pozna godzina czas spać ;d .


    Trip #1


    Substancje : 50 łysiczek . Wszystko od bardzo pewnego i zaufanego znajomka.

    Wszystko miało miejsce kilkanaście dni temu. Obudziło mnie słońce wpadające przez balkonowe okno około godziny 7. Starałem się dalej zasnąć pomimo nie przespanej nocy, ale bez skutku przez pewien czas. Okej. Mija 40minut, zasypiam. Nie cieszyłem się tym długo. Budzi mnie moja kobieta wstająca by wstępnie przyszykować się do pracy. Dalej próbuje zasnąć, nici. Po dłuższej chwili słyszę prośbę abym się ubrał i ją odwiózł. Ubieram się, wsiadam do auta, jadę zatankować i w przeciągu 40minut wracam do domu.

    Przede mną długi dzień, pierwsza myśl co by porobić? Postanawiam zadzwonić do kogo trzeba. Później znowu wsiadam w auto, jadę gdzie trzeba odbieram co trzeba i wracam.

    Mam 100 grzybów.
    Idę do kuchni gotuję wodę abym w zupce chińskiej ugotował grzybki w liczbie 50, czy można to nazwać ugotowaniem? Raczej nie. Chodzi mi tu o formę spożycia. Zażywam. Czekam. Mija jakieś 40 minut i zaczynam czuć już pierwsze efekty. Świat wydaje się być kolorowszy, jaśniejszy zarazem. Ciemne barwy były jaśniejsze, a jasne barwy zaczęły mnie oslepiać.

    Wychodzę przed dom idę do szopy po leżak, rozstawiam go. Niesamowity światło wstręt
    Świat zaczyna wirować, czuję się jak po 0.5l wódki ale bardzo przyjemnie. Otoczenie jest / zaczyna być powoli zniekształcone.
    Zakładam słuchawki, wybieram typowo tripowe bity ze starych lat. Zamykam oczy, odprężam się. Wtedy doświadczam z pozoru pięknej wizji, ale później.. ? O tym późnej.

    Inaczej jest świadomie wyobrażać sobie przebieg różnych zdarzeń i inaczej jest gdy mózg bez mojej wiedzy (nie wiem jak mam to opisać, musicie znać po prostu działanie grzybów po sobie) tworzy to co chce.
    Z doświadczenia wiem, że należy się poddać i zaakceptować to co się z nami dzieje. Walka nic nie da.

    Widzę siebie na jakiejś polanie, czuję czyjąś obecność, chce się obrócić za siebie ale nie mogę. Po chwili widzę osobę . Dziewczyne, blondynka średniego wzrostu. Po chwili każe iść za sobą, wskazując palcem drogę między drzewami. Idę. Nagle czuje, że idę po wodzie, okazuje się że dalej nie mogę bo znikąd wzięła się woda i wyrosły na drodze wielkie drzewa. Nagle woda zaczęła przybierać. Odwróciłem się. Zacząłem odczuwać strach przed wodą, jasniej mówiąc czułem że jak tam zostanę - to pochłonie mnie. Podnosze głowę do góry i widzę tą kobiete na jakimś nasypie. Jakby kolejowym. Nagle czuje ze woda jest po kolana a Przedemną znikąd jest pień. Wdrapuje się na niego, skacze i wchodzę na nasyp. Okazuje się, że jest to nasyp kolejowy. Są szyny i podkłady. Ale, wszystko jest w wodzie, wchodzę na podkład i czuję się jakbym był na łodzi. Zaczynam iść przed siebie po kołyszących się drewnianych podkładach. Pomiędzy którymi jest woda. Nagle znowu wyrastają przede mną drzewa a między nimi widzę dalszą drogę owianą ciemnością. Nagle dosłownie "zamrażam się" chce iść dalej, ale nie mogę. Wtem czuje się jakbym jechał samochodem przy szybkości większej niż 200km/h, rozglądam się do około siebie, wszystko jest rozmyte i towarzyszy mi uczucie niesamowitego pędu. (kto lubi zapierdalać wie o jakim uczuciu pisze) Ale nadal stoję w miejscu.

    Po kilku chwilach widzę wielkiego motyla. Jest wielki, latające monstrum. Dosłownie. Zaczynam uciekać przed nim, obracam się i wtedy mnie łapie i podnosi, po chwili jestem w jakiejś dżungli, nie typowej dżungli.
    Otaczają mnie wielkie baobaby, korzenie pode mną są tak poplątane, że nie idzie iść. Chwytam się gałęzi i po nich idę dalej, łapiąc się rękoma każdej kolejnej gałęzi na przemian obydwoma rekami. Wreszcie koniec. Skacze na ziemię.

    Okazuje się, że jestem na jakiejś górze, podchodzę do urwiska widzę najpiękniejszy zachod słońca. Delikatne lekkie promienie słońca o łagodnej tonacji odcieni koloru pomarańczowego przebijające się przez rozdarte po burzowe chmury na tle niesamowicie głębokiego niebiesko granatowego nieba. A pod sobą na dole lasy i łąki. Zachwycam się ich koronami, które bujaja się na wietrze. Kolory są bajkowe, fantastyczne, kontrastowe i bardzo głębokie. Widzę wszystko jakbym patrzył na film 3D. Idę dalej. Pojawia się znowu dziewczyna która towarzyszyła mi wcześniej. Wtedy wyrasta kolejne drzewo z wielką dziuplą. Widzę w srodku konika polnego w czarnym kapeluszu, ubranego w smoking ze skrzypcami w ręku. W środku ma mieszkanie, jest bardzo przytulne, są tam regały z książkami, jest drewniana jasna podłoga na której stoi stolik nakryty obrusem obok w rogu kominek w którym pali się kupka drewna rozświetlająca wnętrze.
    Widzę jak wchodzi przez nią owa dziewczyna i zmniejsza się coraz bardziej wraz z dalszym wejściem w dziuple. Mija kilka chwil. I nagle stara się z niej wyjść, dziupla się zmniejsza tak jak ona wcześniej, aż nagle znika. Później także drzewo i ona sama.

    Teleportuje się na jakąś polna drogę.
    Po prawo widzę dół w którym płynie potok, jest piękny niczym taki jak w górach. Na dnie leżą kamienie i widzę omijające je ryby. Dalej na prawo rząd szumiacaych topoli, których liście mienią się w lekkich promieniach zachodzącego słońca. Czuję szczęście, mentalny orgazm, astralny blogostan. Idę przed siebie, widzę wzniesienie wchodzę na nie i..
    Widzę chasające wielkie różowe słonie, ale.. są takie jakby naszkicowane na papierze, jakby z kreskówki ale żywe, trójwymiarowe.
    Wchodzę na polane, czuję na sobie wiatr, letni wiosenny. Rzucam się na ziemię i kładę się. Widzę do okoła rozchasane słonie które między sobą bawią się a nad sobą cudne wieczorne niebo, dosłownie takie jak w Gothicu 3 (jestem zatwierdziałym gamerem od roku 01 kiedy kupiłem swój pierwszy komputer), każdy element otoczenia wywołuje orgazm myśli, każdy podmuch wiatru sprawia że trawa ociera sie o moje ciało wprawiając mnie w totalny odjazd, duszy i ciała. chce aby ta chwila trwała wiecznie...

    Nagle po jakimś czasie znajduje się na jakimś jeziorze, jest pochmurno otacza mnie mgła. Dokoła pustka, cisza, spokój. Słyszę jak ktoś przemawia. Dosłownie znikąd. Potężny męski głos, który echem ożywia wymarła okolice.
    Pada zdanie "zostajesz? Czy idziesz ze mną". Czuję że to nie jest kierowane do mnie, obracam się. Widzę przed sobą kogoś na łodzi. Tajemnicza osoba odpowiada "nie".
    Nagle słyszę huk wody, wielkiej fali, odgłosu sztormu. Obracam się widzę fale, wielka, ogromną, majestatyczną. Sięga ponad chmury. Stoi w miejscu.
    Niezależnie od siebie ląduje w wodzie. Przede mną nadal człowiek w łodzi, który wyraził swój sprzeciw. Nagle czuje, że jestem w komixie. Uwięziony na kartce papieru. Widzę siebie szkicowanego, okiem rysownika. Czuję się sobą jak i zarówno rysownikiem. Obraca kartkę i widzę owego osobnika z łodzi przede mną już narysowanego na czerwonym tle, w ponurych kolorach skreslonego gruba czarna linią.
    Wtem znowu wracam do "rzeczywistości", okazuje się że coś mnie wznosi po fali w górę, czuję się jakbym był w aqua parku i zjeżdżal z wielkiej i stromej zjeżdżalni, tyle że pod górę, towarzyszy mi huk spadającej wody z wielkiego wodospadu. Im jestem dalej szczytu fali tym wszystko zaczyna znikać, nagle wracam do punktu wyjścia, i otwieram oczy jakby wszystko wydarzyło się przez ułamek sekundy. Nie spałem, czuję się nad wyraz dobrze. Minęło mi tak kilka godzin w zupełnym zawieszeniu, medytacji o ile można to tak nazwać. A w zasadzie sam nie umiem nazwać tego stanu hm hibernacji? Bo sen to to nie był napewno. Praktykuje świadome śnienia, ale to napewno nie to.

    Z godziny 10-11 zrobiła się godzina 14.. Wstaje, ale upadam. Tracę równowagę zupełnie jestem na to nie przygotowany. Wstając zaczynam czuć prawdziwa potęge grzybów, wszystko do okoła jest jakby obrazem odbitym w kałuży, którą ktoś wzmącił.
    Wszystko fajnie drga i się porusza. Największym wyzwaniem były moje psy. Mam dwa, dość duże. Wtedy ogarnął mnie strach jakby były mi obce zacząłem uciekać, w ostatniej chwili wbiegłem do przybudowki gdzie mam swoją nore do hodowania.
    Doznałem szoku, myślałem że światło wydobywające się z boxa jest portalem. Usiadłem, zastanowiłem się, przypomnial mi się film "opowieści z Narnii" i scena z szafą zacząłem sam się z siebie śmiać bo jedna noga byłem w krainie odlotu a drugą w rzeczywistości. Mija godzina, decyduje się wyjść. Oba psy warują i czekają. Postanawiam nie reagować aby nie prowokować ich do zabawy (bo tego pewnie chciały wcześniej) wchodzę do domu i... nie wiem co robić, po prsptu stałem. Miałem w glowie pustkę. Zero myśli zero czegokolwiek trwało to jakiś kwadrans. Wtedy całe kołysanie i drżenie wszystkiego itp minęło, wszedłem w stan taki ze przedmioty traktowałem jak ludzi rozmawiałem z nimi i prowadziłem dialogi.
    Postanowiłem iść do swojej tzn wspólnej sypialni/pokoju gdzie mam ps naszla mnie wtedy niesamowita chęć sprawienia sobie radości, chwyciłem pierwsze lepsze opakowanie gry i zacząłem grać. Trafiłem na dead space 1, klasyk.
    To był błąd. Duży błąd. Po dwóch godzinach grania byłem tak zestresowany wizja końca i śmierci która może nadejść w każdej chwili, że bałem się wstać i zapalić światło.
    Popełniłem błąd, bo walczyłem z bad tripem, ale po tym co zobaczyłem na ekranie nie potrafiłem inaczej postrzegać otoczenia. Zacząłem grać dalej do momentu kiedy kolejny raz nie poniosłem porażki eksplorujac opuszczona stacje kosmiczna. Nie dałem rady, haj był tak silny że nie potrafiłem dalej grać. Wstałem, położyłem się na łóżku i próbowałem zasnąć, nie mogłem bo widziałem sceny z gry. Udało mi się zmotywować, wstać zapalić światło.
    Kolejny szok. Ściany okazały się być inne w kolorze tęczy, a meble przesowac się. Sufit był na podłodze, podłoga na suficie. Doświadczyłem chyba najsilniejszych halunow jakie mogłem sobie sprawić. Faza trwała, nie wytrzymałem, postanowiłem zajarac, thc nieco łagodzi działanie grzybów i się uwolnić od koszmaru w którym byłem. Położyłem się, zasnąłem.


    Morał taki, że co za dużo to nie zdrowo. Ale myślę że nie spoczne na 50grzybach, bo czuję nie dosyt, nie potrafiłem oprzeć się bad tripowi w fazie krytycznej.. to mnie teraz denerwuje..
     
    6 people like this.
  2. Stary Zgreed

    Stary Zgreed Banned

    Ile wrzutów tyle tripów...wrzucanie samemu to dla mnie trochę strata materiału i zdrowia,za młodzika jedliśmy czy piliśmy wywar przynajmniej raz w tygodniu,a przy pełni księzyca było to normalnie obowiazkowe hehe.Najlepszą porą dnia na wrzutkę jest późne popołudnie,tak aby trufle weszły gdy dzień ma się ku końcowi...daweczki od 40 do 120szt najlepiej zalane kawą (najszybszy start w ciągu 40-45min).Pierwszy raz zjadłem własnoręcznie zebrane trufelki w ilości sztuk 40 w 96r. wraz z moimi 2 fumflami prosto na polu,na którym je zebraliśmy...jazda była niesamowita,nieogar+halo przeplatany z rzeczywistością,czuliśmy się jak 3 młode szympansy wypuszczone z zoo...później przez kilka lat zdarzyło się jeszcze ze 100-150 różnych ,czasem mocno chorych tripów (trufle+amfa+MJ)...ostatni raz jadłem je w sporej grupce starych znajomych,chyba 5 lat temu...i wszyscy zgodnie stwierdziliśmy,że chyba już jesteśmy za starzy na wieczorno-nocne szwędanie się po okolicznych zakamarkach.
     
  3. Grzyby to piękna sprawa, ja jednak nigdy nie doświadczyłem takich halucynacji :( Kolory, zapachy, dźwięki zawsze falowały, ale żeby mieć taką wypierdolke w mózgu to zazdroszczę. Może to kwestia wrzucania samemu/w grupie ? Dwa razy w życiu jadłem sam, ale byłem do tego przygotowany - batonik, ciepła kołderka i dobry secik na słuchawkach.

    Po grzybach raczej ciężko "poprostu żyć", więc w pełni podzielam zdanie zgredzika że najlepiej zaaplikować sobie grzybnie na nocne wędrówki ze ziomkami. Do tego nie kumam, jak thc może łagodzić działanie grzybów ?! ;d Na mnie to działa meega podbijająco, ale w sumie co osoba to inna jazda.

    Dobrze, że taki temat powstał. Fajnie poczytać takie rzeczy, choć mi się nigdy nie przytrafiły. Widzisz Gandalf, można ? Można ;d pzdr
     
  4. Filozofek

    Filozofek Błyskotlwy

    Ooo kurna ile możliwości dla bani po takich grzybkach, szczerze mówiąc jestem zaskoczony ale może kiedyś i ja spróbuje ;d
     
  5. Aby Z Głową

    Aby Z Głową Autorytet

    Nigdy bym tego gówna nie zjadł nawet jak by mi dopłacili ja wyznaje tylko MJ.Inne używki mogę spłukać w kiblu.Zejście po takim gównie pewnie musi być fajne...
     
  6. cappi

    cappi Dyskutant

    Kiedyś całkiem przypadkiem wpadły mi w ręce grzybki,postanowiłem podzielić sie z kumplami i wybrać do kina na matrix,jazdy były podobne do kwasa ale miej efektywne,co nie zmienia faktu,ze widzowie śmiali sie do bólu z nas zamiast oglądać film.dodam iz jakiejś zawrotnej ilosci nie jedliśmy po 20szt na łebka ;d
    mile wspominam tamte doznania z grzybkami,ale jak to bywa u mnie pierwszy i ostatni raz.
     
  7. Stary Zgreed

    Stary Zgreed Banned

    Zejście za każdym razem jest jednakowe,lekkie przymulenie jak po zjaraniu 5g 100% indicy,zmęcznie fizyczne i odprężenie psychiczne.Alternatywnie psylobiną leczy się przewlekłe bóle mózgowo-rdzeniowe i krytyczne przypadki bólów migrenowych,na które faktycznie nie ma leków.Przy takich schorzeniach nastepuje chroniczne nawarstwianie się błędnych połączen neuronów w móżgu i układzie rdzeniowym,psylobina uaktywniając i przenosząc połączenia neuronów na zwykle nie używane obszary mózgu pozwala,utrzymać równowagę i zapobiedź silnym napadom bólowym.Jednorazowe przyjęcie określonej dawki psylobiny,pozwala choremu na 1-2miesiace życia bez ataków i cierpienia.
     
    1 person likes this.
  8. Aby Z Głową

    Aby Z Głową Autorytet

    Ćpunki we wszystkim znajdą lekarstwo głupie gadanie sram na te wasze wspaniałe grzybki rzadkim gównem :)
     
  9. cappi

    cappi Dyskutant

    nie wiedziałem o tym iż ma inne zastosowania,może wtedy regularnie stosowałbym jakieś male dawki,wydaje sie mi,ze przy mojej spastyczności byłaby dobrym lekarstwem.
    dzieki zgredzik za info
     
  10. ZIELONA

    ZIELONA Administrator Administrator

    Polecam literaturę Stanislava Grof'a i Albetra Hofmana .
     
  11. cappi

    cappi Dyskutant

    zielona z pewnością zgłębię temat,dzięki za lekturę,juz lecę szukać artykulow na ten temat,autorów wymiotnych przez Ciebie.
     
  12. Gandalf.

    Gandalf. Expert

    Hej starszy

    Widzę że nie jestem sam, miło że wypowiadacie się i dzielicie się swoimi wrażeniami po własnych jazdach (kieruje to do wszystkich tych którzy dali o tym wzmiankę)

    A Ciebie zapytam się z osobna, jeśli miałbyś porównać jazdę na czysto do jazdy z amfa to co byś wybrał?
    Nie ukrywam że mam możliwośc latwienia sobie czego chce no prawie, ale kusi mnie to i bardzo.
    Ciekawe jaki jest haj grzyby + coco grzyby +amfa grzyby grzyby +lsd grzyby +extasy (tutaj jestem ciekaw innych doświadczeń haha) są tu jacyś którzy łączyłi grzybki z takimi substancjami?

    I powiedz mi jeszcze proszę, dużo odbiega faza po truflach od tej po lysiczkach?

    --- Dodano ---

    Hej ROWER

    Myślę że to czego doswiadczamy i w jakim stopniu zależy od otwartości na dany stan substancje.
    Powiem tak : wielu moich znajomych jara temat żeby jarac i dla nich temat to tylko upalenie się i nic więcej, ja jarajac doswiadczam pięknych stanów i przeżyć ponieważ podchodzę do tego z innej perspektywy. Może warto abyś spróbował się bardziej otworzyć na magię grzbkow i dać się ponieść fantazji? Jeszcze bardziej, bez ograniczeń i hamulcy.
    Ja myślę że duży wpływ na przeżycia maja czynności jakimi się zajmujemy, ja lubię wręcz kocham fantastyke, zaliczyłem od groma tego typu książek i filmów i myślę że to q pewien sposób odkształcilo się na mój haj
    (chętnie poznam Wasze odnośnie do tego co napisałem)
    Odnośnie thc miałem to na myśli że w przypadku mnie za jaranie po grzybach sprawia że wyciszam się mój mózg pracuje wtedy na wolniejszych obrotach, jest spokojny i nie tworzy mi psychodelicznych obrazów. Owszem haj po grzybach nadal jest ale mniej przerażający, to jest takie moje odczucie i wyjaśnienie
     
  13. Stary Zgreed

    Stary Zgreed Banned

    Powiem Ci tak nie obrażaj mnie i innych kolegów...popalasz trawkę i jesteś święcie przekonany ,że nie jesteś ''Ćpunkiem'',zapytaj mamy co ona na to...niezła demagogia,pewnie ktos nabił Ci to do głowy tak dawno,że zapomiałeś nawet kiedy.

    Taka porada ode mnie,zamiast marnować czas przed kompem i sedzieć na tym forum idz lepiej do kościoła...upewnisz się,że masz prawo osądzać innych i wierzyć w swój idelany świat,malutki człowieczku.Ołowiany krzyż na drogę...tylko nie zabłądź.
     
    4 people like this.
  14. Gandalf.

    Gandalf. Expert

    Hej filozofek

    Według mnie to ile możliwości to kwestia otwartości i klimatu w jakim siedzimy jakim sobie stworzymy.
    Ale pamiętaj na grzybki musisz się otworzyć, zanim ja zacząłem to ponad miesiąc czasu przygotowywalem się do tego.
    Grzybki to inna bajka jak dla mnie i należy podejść d nich z wyjątkowej perspektywy

    --- Dodano ---

    Hej Capi

    W kinie nie brałem i przed tv też nie. Tylko grałem.
    Ale myślę że następna akcja będzie w pociągu.
    Jestem ciekaw doświadczenia z grzybami jadąc pospiesznym
    Pociągami się super jeździ nawet na czysto mówcie co chcecie! ;d
     
  15. A widzisz, to całkiem prawdopodobne. Ja nie lubię fantastyki. Zupełnie nic w tym nie widzę. Nie oglądałem potera, władcy pierścienia ani gwiezdnych wojen, nie mówiąc już o jakiś grach na komputer czy książkach. Podchodzę do świata raczej bardzo realnie, czytam i interesuje się rzeczami jak najbardziej realnymi a co za tym idzie dosyć niewesołymi. Może to wpływać na haj po grzybach, bo moc jaką one w sobie mają znam i wiem też jakie potrafią otworzyć drzwi w mózgu.

    Najstraszniejsze przeżycie po grzybach to jak chowałem się za drzewami idąc po chodniku bo bałem się że samochody chcą mnie dorwać. Miały jakieś takie straszne gęby haha Ale takich fazek halucynajcji jak Ty to nie miałem nigdy. Cóż, może czas złapać za jakąś bajke o smoku wawelskim czy innym bazyliszku haha pzdr
     
    1 person likes this.
  16. Gandalf.

    Gandalf. Expert

    Hej Zielona

    Dobrze że czuwasz i zawsze jakaś lekturka zarzucisz, z pewnością niebawem obczaje bo pewnie ciekawe dzieła

    Nie no, akurat osobiście dla mnie te bajki o smoku i dratewce to to dość niskie loty, nie polecam haha
    (czyt : nudne i bez sensu)
    Jesteśmy przeciwieństwem widzę, ty kochasz realia a ja kocham bujanie w obłokach ;d
    Ale to właśnie nas ludzi czyni oryginalnymi i nie powtarzalnymi
    Dzięki że wziąłeś / wzięliście udział w dyskusji, fajnie jest się wymieniać przeżyciami i doświadczeniami

    Jak są chętni to wzięcia udziału w grzybowej dyskusji to śmiało pisać! ;d
     
  17. Zielonylisc

    Zielonylisc Wiedza nadprzyrodzona

    Od Hofmanna wszystko sie zaczęło praktycznie, kiedys czytałem ciekawa lektura
     
  18. Stary Zgreed

    Stary Zgreed Banned

    Gandalfie ogólnie mieszanie syntetyków z naturalmi nie jest wskazane,tak samo jak przy uprawach.Co łączenia różnych psychodelików to raczej jest to niewłaściwy tor,bo większość działa podobnie jedynie i subtelne róznice troszke inaczej wpływają na odczucia...moim zadanie takie pomieszanie może skutkować jedynie przeciagającym i męczącym zbyt długo tripem.Co do eksperymentów z amf +grzyby (u mnie w światku mówiono na łysice trufle ),to zależy kiedy co zastosujesz...na truflowym tripie przyjecie amf skutkuje zbiciem dość szybkim psychodelicznych efektów,podobnie jak w przypadku alkoholi wysokoprocentowych.Inaczej ma się to do jeśli jesteś już pod działaniem amf i wtedy domixujesz psylobiną.Ogólnie zawsze w takim przypadku miałem hiper-przyszpieszenie percepcji,halo z rzeczywistością przeplatało się dosłownie jak na szybkim przewijaniu,natłok doznań niekiedy zwalał z nóg i trzeba było przycupnać na chwilę (np: godzinę),aby ogarnąć wogóle gdzie,po co,jak i dlaczego...raczej nie w kontemplacyjny sposób,wizuale zawsze były mniej kolorowe i płynne...bardziej potrzaskane,poszarpane,mroczniejsze powiedział bym voodo-szamańskie,często oczy nie nadążały przetwarzać obrazów.Oczywiście zejścia nie należały do najprzyjemniejszych,jak to zwałki po amf.
    Co do mieszania MJ z truflami,to preferowałem spore spalenie na wejście,na zmniejszenie objawów trawienia jak by niebyło surowych grzybów i łagodne zmniejszenie objawów typowego wejścia grzybów czyli,wacianych kończyn,lekkiej niekoordynacji ruchów i klasycznego uczucia ''wody w piwnicy" czyli przemoczonych stóp.Z samym paleniem w trakcie ,było róznie,głównie zależało od rodzaju MJ i samego klimatu na tripie...czasami było to uczucie równowagi i dość mocne ogarnięcie się psychiczne przy natłoku halucynacji,czasami buchy wybuchały w mózgu jak granaty potegując niesmowicie halo i poczucie odrealnienia,że aż trudno to opisać.
    Posumowując dla mnie grzybki to był sposób na maxymalne połączenie się z naturą,żadne miasto,żadne zamknięte powierzchnie...lasy,pola,łąki...czy to póżnym wieczorem przy zachodzie słońca,czy nocą w pełnym świetle księżyca,uwolnienie pierwotnych instynktów,bez powstrzymywania się i hamowania typu,uważaj bo nas ktoś usłyszy...tripy w taki okolicznościach były zawsze niesamowite,przesyscone pewnym mistycyzmem,brakiem poczucia samotności na tym łez padole połączeniem z czymś wiekszym nie do ogarnięcia normalnym rozumowaniem...coś w stylu grupy połączonych ze sobą ludzi szukających sensu istnienia i bramy do krainy wiecznego szcześcia.Każdy taki trip był mocno oczyszczajcy i z miłą chęcią i pełen pozytywnej energii,łagodnie powracałem do szarej rzeczywistości.
     
    2 people like this.
  19. Aby Z Głową

    Aby Z Głową Autorytet

    Znałem typa co przez grzybki wasze wspaniałe wylądował w psychiatryku typ starszy gość a mózg dziecka wpierdalajcie sram na was frajerzy.Dla mnie ktoś co je to gówno pali dopy ogólnie ktoś kto bierze inne narkotyki niż MJ jest niczym zwykłym pionkiem i zerem.Chodź lepiej by się żyło bez jarania nie mówię nie być może że to rzucę zresztą nie jaram dużo.
     
  20. tapczan

    tapczan TURBO WŁĄCZAM POTEM

    jednak wpierdalajac mdma amfe kwasy grzyby czuje sie jakos madrzejszy niz Ty bo intelektem to Ty nie grzeszysz ta MJ jest na razie wrzucana do jednego wora z tymi narkotykami
    dac nick Aby z Glowa co Ty trawe z glowa palisz czyli po lufece juz nic nie jarasz haha
    amfetamina/grzby/mdma sa tez uzywane w medycynie no ale co zamknietny polak moze wiedziec moze zwyzywac nas od frajerow i napisac jakas smieszna historie typu "znalem typa co jad i sie przekrecil" jak byl jebanym imbecylem to dobrze ze tam wyladowal dla takich ludzi nie ma miejsca w naszym swiecie odwiedz go teraz w tym psychiatryku i powiedz mu ABY Z GLOWA moze zrozumiesz swoj nick

    te narkotyki ktorych Ty nigdy nie przelkniesz powiesz ze to jakies gowno i Ci ktorzy to wala sa cpunami tak sama sa przydatne w medycynie jak ta Twoja BOSKA trawka mordo ;d
    daj jakis inny argument niz MIALEM TYPA KTORY MIAL KTOREGO ZIOMEK MIAL A JEGO ZIOMKA ZIOMEK MIAL I SPK BYLO
     
    1 person likes this.

nasiona marihuany, nasiona konopi