1. Czy nowe forum Ci się podoba?

    Chętnie wysłuchamy Twoich uwag na temat funkcjonowania nowej odsłony forum. Zapraszamy do tego tematu aby podzielić się z nami swoimi wrażeniami.
    Dismiss Notice

Grzybki na depresję?

Dyskusja w dziale Grzyby rozpoczęta przez Roject w dniu 27.01.2018

  1. Roject

    Roject Błyskotlwy

    Jest ktoś na forum kto próbował leczyć depresję grzybkami. Jaką odmianę polecacie? Jakie dawki stosować? Czy to dobry pomysł jeść grzybki nawet w niewielkiej ilości przy nerwicy?
     
  2. OUTsider

    OUTsider Forumowy guru

    Nie mylę depresji z nerwica. Przy nerwicy grzyby to chyba średni pomysł. Za to przy depresji jest szansa że pomogą.
    Mi nastrój się poprawił na dłuższy czas, niedługo kolejna sesja :)
     
  3. Żwirek

    Żwirek Stary wyjadacz

  4. OUTsider

    OUTsider Forumowy guru

    Nie wiem do końca czym jest nerwica, ale jeśli chodzi o jakieś natretctwa i męczące myśli to bałbym się jeść grzyby. Można się zapetlic
     
  5. Roject

    Roject Błyskotlwy

    No właśnie i mam problem. Bo cierpię i na nerwicę i na depresję którym towarzyszy depersonalizacja. Przy nerwicy jest lęk wolno płynący i występują ataki paniki. Zioła nawet boje się palić, ale jak się ogarnę to opanowuje złe i natrętne myśli i uczucie strachu przed sfiksowaniem. Nie wiem tylko jak to będzie przy czymś mocniejszym.

    Dzięki Żwirek za linki.

    OUTsider a co myślisz o tym żeby zastosować łagodną terapię grzybkami, np. przez 2 tygodnie codziennie 1/5 grzybka
    Czy przy takiej dawce może wystąpić efekt halucynogenny?
    Chodzi mi właśnie o takie coś żeby dobroczynny wpływ psylocybiny oddziaływał łagodnie na organizm, ale najlepiej żebym tego nie odczuwał w postaci halucynacji, szybszego bicia serca, bólów brzucha, ciężkości żołądka i innych fizycznych dolegliwości, bo wtedy mogę się przestraszyć i będzie źle.

    Słyszałem o jakiejś tabletce która w razie bad tripa szybko sprowadza na ziemię. Istnieje coś takiego? Jeśli tak to gdzie to można zakupić?
     
  6. OUTsider

    OUTsider Forumowy guru

    O takiej tabletce nie słyszałem, ale hak znajdziesz to daj znać bo by się przydała. Z grzybami to jest tak ze mega szybko wzrasta na nie tolerancja. Załóżmy że pierwszy raz weźmiesz 2g Psilocibe i będziesz miał fajna fazę to wciagu kilku miesięcy te 2 gramy nie podzialaja na cb w ogóle. Nie wiem jak to jest z dawkami które nie mają efektu psychoatywnego, musiałbyś sprawdzić. Ale jak masz takie problemy ze sobą to poważnie odradzam fazowac na grzybach, ciężko może być poważnie, trip jest długi i momentami męczący. Chyba że miałbyś dobre towarzystwo i by o ciebie dbali :) daj znać jak to ci tam wyszło.
     
  7. Stary Zgreed

    Stary Zgreed Banned

    Jeśli to nerwica ze stanami lękowymi przewlekłymi,to do leczenia tylko MJ i zmiana trybu zycia...ja borykam się z nerwicą od szkoły podstawowej,ogólne lecznie dla każdego nie istnieje.Przez kilka lat pałętałem się o lekarza do lekarza,który to każdy przespisywał inne leki,aż dałem sobie spokój...mi bardzo pomogły proste rzeczy:zmiana trybu zycia od diety do sposobu planowania całego dnia,druga to codzienny trening-wysiłek fizyczny trwajacy 60-90min,trzecia to MJ ale stosowana tylko jako dopełnienie dobrze ogarnietego dnia lub stosowana tylko podczas ataków ''kurwicy''.Co do grzybków i depresji,nie powiem,że nie pomoże...bo pomoże,ale tylko w wersji ''obrzędu'' z dobrym przyjacielem w formie opiekuna-przewodnika,w innym wypadku w najlepszym razie takie ''rekraacyjne'' zażywanie psylobiny grozi pogłębieniem stanów depresyjnych.
     
    3 people like this.
  8. Partyzant2k17

    Partyzant2k17 Inspiracja

    Wszystko zalezy od czlowieka, jego osobowosci, przezyc zyciowych i szczegolnie psychiki, grzyby poglebiaja stan emocjonalny w jakim sie aktualnie jest, nigdy nie wiadomo jak nasze cialo i umysl na nie zareaguje, moze sie stac tak ze popadniemy w depresje albo jeszcze wieksza depresje, doslownie oszalejemy, tyle jest chorob psychicznych ze nie wiadomo co do nas moze przypasc heh, zryje nam psyche do konca zycia i nie bedziemy w stanie racjonalnie myslec, kisiel zamiast mozgu, wszystkie podstawowe czynnosci beda dla nas katorga, ale wcale tak nie musi byc! jest rowniez druga strona medalu, gdzie grzybki w moim przypadku (lysiczki lancetowate samodzielnie zbierane) dluugo sie zastanawialem czy warto ich szukac i jesc, czy mi pomoga czy wrecz przeciwnie zniszcza moj umysl,mnie i moje zycie, bardzo wazne jest podejscie ( czy mamy zamiar tripowac po lesie i schizowac ze znajomymi czy przezyc i zrozumiec cos niesamowitego, poznac wnetrze siebie ) psylocybinki otworzyly mi oczy na wiele rzeczy np. zrozumialem ze zycie ma sens i trzeba wierzyc w zycie pozagrobowe i przedewszystkim w siebie w swiecie terazniejszym, ze ludzie dla siebie sa zwierzetami, jakby jeden mogl to by drugiemu oczy wydlubal zeby miec "lepiej" od niego, obrzydliwa pogon za wszystkim co materialne, glowny cel w zyciu to pieniadz i robienie wszystkiego zeby miec go jak najwiecej, nawet kosztem innych, obojetnosc ludzka na krzywde innych ludzi i zwierzat... mialem chwile cierpienia, pustki, smutku i zalamania, bowiem kazda mysl doszczetnie mnie przeszywala i dzialala na mnie 100x mocniej niz w rzeczywistosci, kazda blahostka ktora bym sie normalnie nie przejal mnie przerazala, mozg eksploduje od natloku mysli i to doslownie, rozne, dziwne i niezrozumiale rozkminy tak jakbym mial odpokutowac za cos czego nie zrobilem, no straszne uczucie, ciezko opisac... tak jakbym ponosil odpowiedzialnosc za wszystkie mnie otaczajace zle rzeczy i czyny... wiadome jest ze po kazdej burzy przychodzi slonce :) (tzn kazdy by chcial, ale nie u kazdego to nastepuje) w koncu nadszedl moment gdzie sie uspokoilem, odetchnalem, wiedzialem ze to tylko stan mojego umyslu, bylem "przygotowany" na wszystko (tak na prawde nie da sie przygotowac do grzybkowej podrozy heh), bylem pod opieka przyjaciela (obserwatora, straznika), ktory wiedzial co i jak i kiedy, jakby co :) nie moglem z nim rozmawiac, jakby mi odjelo mowe, nie bylo to istotne, on sie nie odzywal, nie przeszkadzal mi w "podrozy" ale wiedzial ze tak musi byc, nie zwracalem na niego uwagi choc wiele dla mnie znaczyl, poczulem ze musze go przytulic, tak jakby oddac mu zla aure i wszystkie niedobre emocje tkwiace we mnie, wiedzialem ze nic mu nie bedzie, bo jest na to odporny, zabierze je i wyrzuci (efekt fazy) ;d: tak sie stalo poczulem sie innym czlowiekiem, szczegolnie wolnym, automatyczny usmiech, zaraz smiech z nie wiem czego, wszystko zaczalem wielbic, czulem sie spelniony, nic mi nie brakowalo, chcialem zeby tak bylo zawsze, ale wiedzialem ze to tylko chwila fazy i ze tak nie bedzie, ta glupia mysl sprawila ze poczulem zaklopotanie, znowu mocna chec zblizenia sie z przyjacielem, wystawilem reke do pjony i pyk soczysta pjona, "echo" trzasku pjony sprawilo znowu radosc, szczescie, pozytywne emocje, mozg caly czas eksploduje tym razem endorfina x100, no nie do opisania piekne uczucie... po opanowaniu umyslu z tej calej pozytywnej bajki, chcialem bardzo sie uspokoic bo bylem rozkojarzony, chcialem zrozumiec siebie i swoje prawdziwe potrzeby, szczescie i usmiech mnie nie opuszczalo, nie dalem sie zlym silom, lecz caly czas czulem ze one czychaja obok mnie i opetaja mnie jak sie poddam, czulem ze to jest ten stan w ktorym sie poznam (nie wiem czy do konca mi sie to udalo) ciagle mieszane emocje, ale dobro przewazalo, moja podroz trwala okolo 5h, dzien zakonczyl sie normalnie bez zadnych przykrosci, opisuje bardziej przezycia psychiczne bo takie mialem w przewadze i do nich przywiazywalem uwage, zrozumialem wiele prywatnych spraw, zerwalem kontakt z niektorymi ludzmi, zaczalem byc dobrym czlowiekiem z wlasnymi zasadami i pogladami na swiat, staram sie pomagac tym ktorzy maja w zyciu pod gorke, najczesciej bezinteresownie, ehh ogolnie sie zmienilem, mysle ze na lepsze, nawet nie potrafie tego dokladnie opisac, charakter i moje cechy zmienily sie diametralnie, duzo rzeczy nie wypisalem ale trudno, bylo to dla mnie ciekawe, straszne i przede wszystkim uczace przezycie :) wybaczcie pisanie jednym ciagiem, ale tak mi wygodniej i pamietajcie wszystko siedzi w naszej glowie, ogolnie nie wiem czy dobrze robie dzielac sie relacja z podrozy tutaj, no ale gdzies trzeba i chyba to jest najbardziej odpowiednie miejsce...
    Drugi raz raczej nie bede podrozowal, narazie nie czuje takiej potrzeby, i troche sie boje, ale do odwaznych swiat nalezy :) ciesze sie ze nie stala mi sie psychiczna krzywda, nie ostrzegam i nie namawiam nikogo, kazdy kto chce sprobowac niech sie powaznie zastanowi, bo to nie jest zabawka do "fajnej" rajzy z kolegami, chociaz i taka rajze mozna bardzo milo wspominac i zmieni ona nasze zycie na lepsze lub w niechcianym przypadku na gorsze heh, pozdro :)
     
    Last edited: 27.01.2018
    4 people like this.
  9. Roject

    Roject Błyskotlwy

    Super, że jesteście tak aktywni tutaj. Bardzo pomogły mi wasze wyczerpujące odpowiedzi, fajnie, że dzielicie się swoimi doświadczeniami. Myślę, że na grzybowy trip jest dla mnie za wcześnie, poczekam z tym jeszcze kilka lat. Muszę najpierw wyleczyć przynajmniej w jakimś stopniu tą nerwicę, bo branie grzybów ze świadomością tego, że zaraz dostanie się ataku paniki i nie wiadomo co dalej to wręcz robienie sobie krzywdy na własne życzenie.

    Partyzant2k17 Też miałem bardzo podobnie ze zmianą, zmieniłem się na lepsze, nie wiem dokładnie co mnie zmieniło, ale myślę, że w dużym stopniu przyczyniły się do tego choroby które mnie dotknęły. Stan w jakim się znalazłem pozwolił na spojrzenie z boku na wszystko. Powiem Ci, że to co pisałeś o przemyśleniach to ja mam bardzo często takie na trzeźwo, do nich też przyczyniły się w dużym stopniu choroby i przeżycia które mnie spotkały.

    Stary Zgreed myślę, że zastosuje się do twoich rad i popracuję nad sobą, bo jestem całkowitym nieogarem, prawie 2 lata temu rzuciłem fajki, od tamtej pory z miesiąca na miesiąc ważę coraz więcej. Trzeba się wziąć za siebie. Małymi kroczkami i może się polepszy.
    Będę miał do dyspozycji odmiany MJ medycznej to może je wdrożę do leczenia.
     
    1 person likes this.
  10. co wy gadacie wogle, mocne psychodeliki na i tak porytą głowe chcecie aplikowac ? hahah idz ty pocwicz cos wypoc zmecz sie i witamin duzo jedz, depresja to brak witamin w organizmie pozdrawiam
     
    2 people like this.
  11. Wielki Zdrowy Topas

    Wielki Zdrowy Topas Wiedza nadprzyrodzona

    Outsider i partyzant gdzie waszym zdaniem lepiej? Polanka gdzieś przy lesie na naturze czy w zapleczu domowym? Chętnie przetestuję grzybki bo jestem ich ciekawy. Mam zamiar podejść do tego ceremonialnie z szacunkiem więc myślę,że wszystko będzie ok ;]
     
  12. OUTsider

    OUTsider Forumowy guru

    ja tez nastawialem sie na jakies duchowe przezycie, ze bedzie to cos mistycznego i w ogole. nastepny trip chce przezyc raczej w wiekszym gronie przynajmniej zeby kilka osob bylo po grzybach i bedzie mega beka i zabawa. jakos nie siadla mi ta faza na takie samotne, medytacyjne jazdy. to chyba nie to albo nie nauczylem sie jeszcze z nich korzystac. jak zjadlem je bedac samemu to nie moglem sie w ogole z organizowac i ogolnie slabo bylo, negatywne mysli zalewaly mi glowe- myslalem o samych probemach i bylo to zajebiscie przytlaczajace. tez chcialem zeby to byl klucz do poznawania samego siebie i pomoc w glebokich przemysleniach ale teraz stety czy niestety traktuje je bardziej rozrywkowo.

    wielki topie - wazne zeby bylo bezpiecznie;d przechodzenie przez ulice moze byc trudne. tak jakby tracisz momentami poczucie rozmairu, wielkosci i odleglosci haha
     
    2 people like this.
  13. Partyzant2k17

    Partyzant2k17 Inspiracja

    Grzybki to specyficzny psychodelik, jednemu moze sie spodobac, drugiemu moze zniszczyc swiatopoglad, jeden odrazu przeniesie sie na inna planete, drugi natomiast nic nie poczuje, na kazdego moze zadzialac inaczej, kazdy jest inny i to jest piekne, nikt nie ma jednego toku myslenia, u jednego receptory poprzepalane u drugiego jedynie watroba przez % zniszczona, jeden wychowany przez rodzicow, drugi przez opiekunow z domu dziecka, zmierzam do tego ze nie zawsze dostajemy to czego oczekujemy, szczegolnie jesli chodzi o faze po grzybkach, nie jednemu psyche zrylo i nie jeden samobojstwo pod wplywem psylocybiny popelnil, no niestety emocje biora gore, zle mysli przerastaja, nieumyslnie sie poddajemy, czasu nie cofniemy, nie no to tylko pojedyncze czarne scenariusze, wszystko siedzi w naszej glowie, nawet z gowna po uszy da sie wyjsc :) ( chyba sie za bardzo zjaralem heh ;d:
    Co do miejsca to najlepiej zdala od ludzi, rozne mysli do glowy przychodza uuwierz, pamietaj o swoim osobistym "strazniku", a jezeli ma sie sklonnosci do agresywnych lub nieprzewidzianie-niechcianych zachowan to nawet 2 straznikow, jezeli nadajesz ze znajomymi na tej samej "lini" podczas fazy to bedziecie mieli udana zabawe i przezycie, choc nie zawsze tak bywa, z poczatku dobrze a pozniej zle albo na odwrot, faza grzybkowa lubi platac figle i bawic sie emocjami, nieprzewidywalnosc idealne slowo :)
    Sposob przyjmowania ( surowe, suszone, gotowane, zapiekane na zapiekance ) pora dnia, roku, nastawienie, samopoczucie, otoczenie, pusty czy pelny zoladek, na prawde duzo rzeczy i nawet nie istotnych spraw ma wplyw na podroz, jest rowniez taki ciekawy grzyb "amanita muscaria" kazdy go chyba widzial, jezeli ktos lubi ryzyko i "wysokie loty" otwiera portal do piekla hehe, ide spac i nie bierzcie wszystkiego do siebie i na powaznie, dobranoc pozdro :)
     
    2 people like this.
  14. Adamus10

    Adamus10 Autorytet

    Też wrzucę parę groszy od siebie :)

    Miałem styczność jedynie z łysiczką kubańską, łącznie już 3-4 tripy, doświadczenia z każdej wyprawy dosyć podobne. Czytałem gdzieś i brat mi opowiadał, że mała dawka łysiczek (dawka jak tabletka, sproszkowany grzybek) pobudza do działania, prawie niemożliwy efekt halucynacji. Roject możesz spróbować, może ktoś się wypowie i mnie poprawi lub potwierdzi :)

    Chętnie podzielę się z Wami moimi doświadczeniami podczas grzybków. Pierwszy raz wziąłem pod opieką brata przed wyjazdem na ayahuasce, (miało to być małe wprowadzenie przed spotkaniem z ayą) - najmniejsza dawka jaką brałem, faza spokojna, jedynie wyostrzenie wzroku, dłuższe rozkminy i co jakiś czas pojawianie się jasnych i pięknych kolorów i kształtów. Ostatnie tripy bardzo mocne i dosyć nie przyjemne, choć na pewno czegoś chciały mnie nauczyć, przypomnieć, pokazać, lecz nie byłem na tyle gotowy aby to odebrać świadomie i pozytywnie. Początki przyjemne, wibracje, ciepło, relaks. Później jakieś chore myśli, obrzydzenie życiem. Czułem jak coś siedzi u mnie w ciele na wysokości klatki piersiowej, powoli się poruszało w stronę głowy (raczej buzi) ale nie potrafiłem sie tego pozbyć. Czułem powiązanie z bratem (jak brałem grzybki, brat wyjechał do USA) wyobrazalem sobie jak pływa na desce i czerpie radość z życia. Wydaje mi się ze cos mnie trzymało przed doświadczeniem pozytywnych momentów z tripa. Końcówka najgorsze uczucie jakie miałem, myśli tysiące, tak jakbym istniał tylko ja i nic więcej, tak jakbym zbierał myśli wszystkich. Racja byłem troche obsrany, może wystarczyło usiąść coś zjeść wypić i w spokoju rozluźnić sie i powiedziec sobie że to tylko grzybki i nic się stac nie moze złego. Może nastepnym razem bede bardziej świadomy mojej wedrówki i celu jaki chcę osiągnąć. Dużą rolę odgrywa tez "przewodnik" najlepszy przyjaciel, dziewczyna itp. Dlatego czsami ciągnie mnie znów na ceremonię ayahuasci i spróbować po raz kolejny czegoś doświadczyć :)
     
    1 person likes this.
  15. Biały jeleń

    Biały jeleń Autorytet

    Mając depresję, i nerwice natręctw, spróbowałem magicznego grziba ;d
    Od znajomego dostałem odmianę Golden Teacher ( i w sumie nie dziwie się dlaczego tak się nazywa) skonsumowałem 1 g suszonych, niby za mało żeby się wystrzelić, aczkolwiek uczucie jakie miałem na zejściu było świetne zalała mnie fala radości ;d. Grzyby skonsumowałem jakoś 2 miesiące temu i od tego czasu widzę świat bardziej pozytywnie ;d a co do depresji jeżeli nie chcecie jeść grzyba polecam 4homipt. Organizm metabolizuje go do psylocybiny która występuje w naszych małych leśnych kolegach ;d. I najważniejsze SET & SETTING bez tego to niea sensu nawet próbować.
    Pozdrawiam ;)

    A co do ataków paniki, najlepiej mieć podczas trippa kogoś kto będzie twoim przewodnikiem/psychonautą i poprowadzi cię przez całą ceremonię. To serio pomaga, bo samemu można sobie chore jazdy powkręcać a w tedy to jiż słabo ponieważ psylocybina pozostawia trwałe zmiany w mózgu, pomimo że na początu są one subtelne to wszystko może się zmienić ;) no i powodzonka oby twój trip po spokój ducha był owocny :)
     
  16. PanBadura

    PanBadura Weteran

    Zawsze chciałem skonsumować grzybki, albo znajdywałem nie takie co potrzeba, albo nie miałem od nich dostępu. Wolę nie ryzykować z jakimiś niepewnymi, a do zabrania się za własną plantację za mało wiem ;d Więc póki co sobie odpuszczę, ale to co tu wypisujecie brzmi baardzo ciekawie. Szczerze zazdroszczę.
     
  17. Muzyk

    Muzyk poprzedni nick - Wiki

    Widzę, że nikt nie odpowiedział na wcześniejsze pytanie. Faktycznie jest tabletka, która potrafi mocno sprowadzić na ziemię przy wielu mocniejszych fazach. Chodzi o leki zawierające Alprazolam, czyli Xanax, Afobam itd. Jeśli leczysz się psychiatrycznie to możesz je dostać, ale teraz lekarze niechętnie to przepisują, bo mocno uzależnia i poza tymczasowym wyłączeniem emocji nie ma żadnych właściwości leczniczych (a przy depresji wręcz pogłębia myśli suicydalne). Możesz zagadać do psychiatry, że masz napady mocniejsze stanów lękowych i słyszałeś, że to skutecznie je niweluje to może Ci przepisze. Dawkowanie jest różne w zależności od fazy, przy mocnym zjeździe najlepiej wziąć nie więcej niż 0,75-1mg, przy słabyszych już 0,5mg powinno starczyć. Nie radzę brać za często bo tolerancja rośnie, a bez sensu brać coraz większe dawki.
     
  18. ZIELONA

    ZIELONA Administrator Administrator

    Na leczenie deprechy lepszym wyjściem jest mikrodawkowanie *polega na przyjmowaniu substancji psychoaktywnych w bardzo małych dawkach. .
    Wpływ na dawki ma masa ciała / wiek/styl życia/ płeć i inne ważne zmienne .
     

nasiona marihuany, nasiona konopi