Nawozy naturalne - wbrew pozorom są bardzo dobre i początkującym hodowcom i osobom którym zależy na dobrym (niechemicznym) smaku zioła polecałbym stosowanie tylko tych nawozów. Nawóz , który zastosowałem to “biohumus". Moim zdaniem to najlepszy nawóz na rynku i najbezpieczniejszy. Po pierwsze nie da się go przedawkować, ja lałem nierozcieńczony z butelki w kilkukrotnie większej dawce niż powinienem i wszystko było OK [p: ja jednak proponuje lać tyle ile trzeba - na etykiecie powinno być napisane, jak dawkować (ile i jak często)]. Poza tym jest doskonały i tani (chyba 4 zł czy jakoś tak), stosowałem go od "poczęcia” roślinek, chociaż standardowo powinno się jakiekolwiek nawozy stosować dopiero jak roślinki mają 2 tygodnie (nawet te naturalne nawozy) i nic im nie było a wręcz przeciwnie. Można go stosować jak często chcesz i efekty są doskonałe. Dobry jest też podobno tzw. "kurzak", który jest poprostu zeschniętym gówienkiem kurzym a można go dostać w ogrodniczych, ja go nie stosowałem i nie pamiętam już jak to robić ale zapytajcie w sklepie. W ogóle dużo informacji po prostu otrzymywałem pytając sprzedawczynię w ogrodniczym, w większości naprawdę znają się na rzeczy, a jak was spyta o jaką roślinę chodzi to ściemniajcie, że paprocie w ogródku ))) ale mnie nigdy nie spytała )). Nawozy naturalne mają jedną wadę - działają wolno (chyba nawet do kilku tygodni), więc jeśli roślina żółknie albo coś w tym stylu lepiej natychmiast zastosować nawóz chemiczny. Z tego powodu nawet jak się nie używa nawozów chemicznych, warto mieć mały zapasik takowego w piwnicy na awaryjną sytuację.

Nawozy sztuczne - nie polecam ich początkującym, niedokładnym i zapominalskim hodowcom. Ja na przykład załatwiłem od kumpla saletrę amonową (na wsi mają jej na potęgę) bo nie warto mi było kupować w ogrodniczym worka, który kosztował kilkadziesiąt złotych a starczył by mi chyba na resztę życia, gdyż tych nawozów używa się naprawdę mało i rzadko, ale ja podsypałem solidnie i podlałem obficie wszystkie oprócz jednego. Nie starczyło mi na niego wody ( a sypnąłem mu chyba najwięcej saletry) i dostał tylko parę kropel i zdechł. Tak więc należy ich używać ostrożnie zgodnie z tym co piszą na pudełku (ja takiego nie miałem do saletry). Z sztucznych nawozów polecam przede wszystkim nawóz do surfini [p: ten do surfini ma zazwyczaj NPK 1+1+1 - w fazie wegetatywnej używajcie nawozów z dużą zawartością azotu(N), a w czasie kwitnienia te, które mają więcej fosforu(P), niż azotu(N)] Przy stosowaniu tych nawozów należy pamiętać, żeby zacząć ich używać kiedy roślinka ma 3-4 tygodnie i stosować raz na dwa tygodnie a maksimum raz na tydzień i na dwa tygodnie przed zebraniem plonów przestać nawozić bo towar będzie miał beznadziejny smak (okropnie chemiczny, zresztą i tak będzie gorszy smak niż na nawozach naturalnych. Trzeba też pamiętać żeby nawozić regularnie i podlać obficie po każdym nawożeniu.

Nawapnianie - jeżeli gleba pod krzakami jest za kwaśna będą wolno rosnąć i będą żółknąć, wtedy trzeba ją nawapnić. Tylko nie stosujcie wapna gaszonego bo jego nieumiejętne stosowanie może zniszczyć wasze "zielone dzieci". Polecam drobno zmielone skorupki od jajek i pokruszoną kredę, to na pewno nie zaszkodzi ale wolno dosyć działa i trzeba często stosować. Cóż, tak to jest jak się nie wykopało dołka i nie zastosowało ziemi ogrodniczej.