Pokaż wyniki od 1 do 12 z 12
  1. Post #1

    Rozkminy Barta i Szu. Science Fiction.

    nasiona marihuany, nasiona konopi
    #1 Wierzyć, nie wierzyć?

    - Nie, ale poważnie?

    Szu nie mógł uwierzyć, w to co ziomek mu opowiada.

    - Wkręcasz mnie, jaja sobie robisz, to jest przecież fizycznie
    niemożliwe, co Ty, jadłeś ją?

    Drążył dalej, mając nadzieję, że Bart zaraz odpuści i potwierdzi fajans całej tej historii. Już nawet zaczął być z siebie dumny, no bo w końcu rzucił takim argumentem, że właściwie nie do podwarzenia.

    - Słuchaj, no nie jadłem, dużo jarałem, sam nie do końca to rozumiem, ale no ziom, mówię Ci poważnie, że tak było.

    - Dobra, to w ilu Wy tam wtedy siedzieliście?

    - No mówiłem Ci już, We trzech.

    - I co, każdy, serio każdy to poczuł?

    - No serio, kurde Dybla zapytaj.

    - A nie stał za rogiem jakiś rasta z jointem?

    - No nie stał, stary, tam było tylko nas trzech, ławka pod kantyną, nikogo nie było.

    Szu, zjarany, patrzył nadal z niedowierzaniem na ziomka. Wierzyć mu, czy nie wierzyć? - Zastanawiał się wysilając upaloną głowę.

    - Wiesz co ziom - oznajmił w końcu - to jak Ty puszczasz bąki o zapachu marihuany, to do kościoła to Ty lepiej nie chódź.

    Bart, obrzucając kolegę poznawczym spojrzeniem, doszedł do jedynego słusznego wniosku, jedyne co mogą zrobić, to iść zajarać.

    - Chodź Szu, pójdziemy po słoiczek.

    Przeczytaj o tym więcej:

    1 0

  2. Post #2
    Jeszcze się zastanowię sam nie wiem AL e może i ja wkręcę jakąś śrubkę .Zobaczę wieczorem , AL e tym czasem coś dla mojej koleżanki z piaskownicy ....
    0 0

  3. Post #3
    #2. Ławka pełna słońca.

    Bart rozsiadł się wygodnie na osiedlowej ławce, czekając aż przyjdzie Szu. Żeby czas mu się nie dłużył, wydobył z kieszeni grubego slima i począł rozmyślać.

    - Gdybym był ptakiem, mógłbym szukać spotów z powietrza..

    W tej właśnie chwili zjawił się Szu.

    - Siema Stary, co tam rozkminiasz? - zapytał.

    - Gdybym był ptakiem, mógłbym ....

    - A przestań! - przerwał mu Szu - Ptakiem chcesz być? Lipa być ptakiem. Lepiej być kotem.

    - Dlaczego lepiej kotem? Kurde ja miałem jakiś dory powód z tym ptakiem, ale już mnie zagadałeś.

    - Bo po pierwsze możesz zjeść ptaka, więc po drugie nie musisz gotować.

    - Mój kot dostaje całkiem dobre żarcie. - oznajmił Bart po chwili.

    - A dołóż do tego jeszcze takieg wróbelka...

    - Przekonałeś mnie Szu. A kota to i zawsze ktoś pogłaska..

    Słońce ogrzewało ich najarane twarze. Wiatr lekko chłodził głowy. Siedzieli by tak pewnie jeszcze długo, ale nagle ktróryś sobie przypomniał..

    - Po słoiczek mieliśmy iść.

    No i poszli.
    Powoli, powoli opowieść się toczy,
    aby wejść do baśni, trzeba zamknąć oczy...
    Zabieram Was dzisiaj do pięknego lasu.
    Oto wyszedł Skrzatuś z małego szałasu.

    Skrzatusiu! Przybywaj! Jeśli deszcz nie spadnie,
    to nie będzie lasu, to nasz plon przepadnie!
    3 0

  4. Post #4
    Jeszcze się zastanowię sam nie wiem AL e może i ja wkręcę jakąś śrubkę .Zobaczę wieczorem , AL e tym czasem coś dla mojej koleżanki z piaskownicy ....
    0 0

  5. Post #5
    #3 Walentynki.

    - Bart, jak to jest, że Ty nie musisz na walentynki kwiatków kupować?

    Zapytał Szu, nieco zdegustowany, że znowu będzie musiał źle wydać 4 dychy.

    - Widzisz Szu, ja kwiatki kupiłem tylko raz. A było to tak:

    Cztery lata temu w walentynki, moja księżniczka oznajmiła mi, że chce romantyzmu. Hmm.. Cóż zrobić.
    Pomyślałem, że oprócz jarania i ciastek, wezmę też czekoladki.
    I poszedłem.

    Księżniczka nie była jednak do końca zadowolona.

    Poczęła głosić wykład, że mógł bym jej przynieść takie kwiatki z kwiaciarni, dla większego romantyznu rzecz jasna..

    Niedługo potem miała urodziny. Myślę sobie tak.. Nie no, teraz to sprawię, że moja księżniczka będzie szczęśliwa.

    Kupiłem bukiet goździków, różowych ziom, piękne były.
    Idę do niej z winem i tymi goździkami, zadowolony z siebie, bo w końcu będę taki cholernie romantyczny..

    - No i no i ?? Zaczął dopytywać zniecierpliwiony Szu.

    - No i się wkurwiła, że nie przyniosłem jarania. Powiedziała, że romantyzm jest jednak przereklamowany.

    - I co zrobiliście? Zapytał Szu zaskoczony.

    - No jak to co, poszliśmy po słoik.
    Powoli, powoli opowieść się toczy,
    aby wejść do baśni, trzeba zamknąć oczy...
    Zabieram Was dzisiaj do pięknego lasu.
    Oto wyszedł Skrzatuś z małego szałasu.

    Skrzatusiu! Przybywaj! Jeśli deszcz nie spadnie,
    to nie będzie lasu, to nasz plon przepadnie!
    2 0

  6. Post #6
    Jeszcze się zastanowię sam nie wiem AL e może i ja wkręcę jakąś śrubkę .Zobaczę wieczorem , AL e tym czasem coś dla mojej koleżanki z piaskownicy ....
    0 0

  7. Post #7
    #4 Śrubokręt.

    Bart, bardzo z siebie dumny, rozsiadł się wygodnie w fotelu. Udało mu się wymienić baterie w pilocie, gdzie klapka była przymocowana śrubką. Właśnie zaczął wyobrażać sobie siebie, jako znanego konstruktora w dziedzinie cybernetyki, kiedy do jego pokoju zapukał Szu.

    - Co porabiasz? Idziemy zajarać?

    Zapytał przybysz, w najwyraźniej dobrym humorze.

    - Zaraz, słuchaj, zastanwiałeś się kiedyś, jaki świat byłby nieużyteczny, gdyby nie istniały śrubokręty? Patrz, głupich baterii bym nie wymienił. Ilu wspaniałych rzeczy nikt by nie zbudował..

    - Bart, ktoś by te śrubokręty wymyślił wcześniej czy później..

    Bart posmutniał, opuścił głowę, po czym z melancholią w głosie oznajmił:

    - Schrzaniłeś dobrą rozkminę Szu.
    Chodźmy lepiej po słoik.
    Powoli, powoli opowieść się toczy,
    aby wejść do baśni, trzeba zamknąć oczy...
    Zabieram Was dzisiaj do pięknego lasu.
    Oto wyszedł Skrzatuś z małego szałasu.

    Skrzatusiu! Przybywaj! Jeśli deszcz nie spadnie,
    to nie będzie lasu, to nasz plon przepadnie!
    0 0

  8. Post #8
    Jeszcze się zastanowię sam nie wiem AL e może i ja wkręcę jakąś śrubkę .Zobaczę wieczorem , AL e tym czasem coś dla mojej koleżanki z piaskownicy ....
    0 0

  9. Post #9
    #5 Siła niszcząca.

    - Dzisiaj nie jest dobry dzień Szu..

    Oznajmił Bart podnosząc upizganą głowę znad stolika.

    - Nie jest i koniec. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że działa dziś jakaś siła niszcząca.

    - Jaka siła ziom?

    Szu był zbyt najarany, żeby zrozumieć to za pierwszym razem.

    - Siła niszcząca, Szu, po prostu taka siła, która wszystko niszczy, bez powodu to robi.

    - Stary, to tragedia. I co Ci zniszczyła?

    - Lufkę mi pękła. A potem wylała mi wodę z bonga na podłogę. Pies to wylizał, a potem namawiał kota do własnej uprawy.

    - To faktycznie nie jest dobry dzień.

    Odpowiedział Szu po chwili zastanowienia, i dodał:

    - Chodźmy lepiej po słoik, póki siła nie rozwaliła nam bonga.
    Powoli, powoli opowieść się toczy,
    aby wejść do baśni, trzeba zamknąć oczy...
    Zabieram Was dzisiaj do pięknego lasu.
    Oto wyszedł Skrzatuś z małego szałasu.

    Skrzatusiu! Przybywaj! Jeśli deszcz nie spadnie,
    to nie będzie lasu, to nasz plon przepadnie!
    0 0

  10. Post #10
    Jeszcze się zastanowię sam nie wiem AL e może i ja wkręcę jakąś śrubkę .Zobaczę wieczorem , AL e tym czasem coś dla mojej koleżanki z piaskownicy ....
    0 0

  11. Post #11
    #6 Już czas...

    Bart i Szu rozsiedli się wygodnie na kanapie w salonie u Barta.
    Wzięli słoik, popalili, po czym zaczęli taki oto dialog:

    - Szu, czy Ty nie uważasz, że coś jest nie tak w tym moim salonie?

    - Hmm..

    Bart się zamyślił, wodził wzrokiem z kąta w kąt, aż stwierdził:

    - No sam nie wiem, niby wszystko jak należy.

    - Ale Bart, nie, tu ewientnie coś nie gra. Musimy to rozkminić.

    - Dobra, czekaj, analizuję wnętrze jeszcze raz.

    - No i?

    Zapytał po chwili zniecierpliwony Szu.

    - No i chyba wiem Bart. Chyba wiem. Jaki mamy miesiąc?

    - No luty chyba, na pewno luty bo przecież była balanga na imieniny ciotki.

    - No właśnie Bart, luty. Wiesz co to oznacza?

    - No co?

    Bart lekko się już zirytował podchodami kolegi.

    - A to, że już czas wypierdolić choinkę!
    Powoli, powoli opowieść się toczy,
    aby wejść do baśni, trzeba zamknąć oczy...
    Zabieram Was dzisiaj do pięknego lasu.
    Oto wyszedł Skrzatuś z małego szałasu.

    Skrzatusiu! Przybywaj! Jeśli deszcz nie spadnie,
    to nie będzie lasu, to nasz plon przepadnie!
    0 0

  12. Post #12
    Jeszcze się zastanowię sam nie wiem AL e może i ja wkręcę jakąś śrubkę .Zobaczę wieczorem , AL e tym czasem coś dla mojej koleżanki z piaskownicy ....
    0 0

Forum oparte o skrypt vBulletin © Przypominamy iż nasza witryna jest prowadzona w charakterze wyłącznie informacyjnym. Strona prowadzona jest w języku polskim lecz nie propagujemy żadnych działań nakłaniających do łamania przepisów w Polsce. Pozostając na stronie oświadczasz iż znasz treść obowiązującej ustawy antynarkotykowej i wszystkie informacje znajdujące się tu wykorzystasz tylko i wyłącznie jako materiały edukacyjne na terenie Rzeczpospolitej Polskiej. Pliki ciasteczek mogą zostać zapisane zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.

Copyright 2010 - 2016 © Forum NasionaKonopi.pl